Nowożytność
Set before the beginning of the Age of Revolutions, this marks the colonization of Americas and its most defining feature being globalization.
Epoki
Kto wywołał I wojnę światową? Portrety zamachowców z Sarajewa
Kto wywołał I wojnę światową? Portrety zamachowców z Sarajewa
28 czerwca 1914 roku Sarajewo miało być sceną politycznego spektaklu. Następca tronu Franciszek Ferdynand przyjechał, by pokazać siłę imperium Austro-Węgry. Na ulicach czekali jednak nie tylko ciekawscy mieszkańcy, lecz także kilku młodych ludzi z rewolwerami w kieszeniach i przekonaniem, że historia potrzebuje impulsu. Dwa oddane strzały trwały kilka sekund, a ich konsekwencje to cztery lata wojny i miliony ofiar. Kto wywołał I wojnę światową? Poznaj sylwetki zamachowców z Sarajewa 1914, ich motywacje i to, jak potoczyły się ich losy po dniu, który zmienił historię Europy.
Epoka XIX wieku
CZĘŚĆ III. Sarajewo i początek końca starej Europy
CZĘŚĆ III. Sarajewo i początek końca starej Europy
Dlaczego Franciszek Ferdynand pojechał do Sarajewa?
Wiosną 1914 roku nic nie wskazywało na to, że nad Europą zbierają się czarne chmury. Owszem, sytuacja na Bałkanach pozostawała napięta, a kolejne kryzysy międzynarodowe pokazywały, jak kruche są relacje między mocarstwami. Mimo to życie polityczne monarchii toczyło się swoim rytmem, a Franciszek Ferdynand wykonywał obowiązki wynikające z pełnionej funkcji Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych Austro-Węgier.
Epoka XIX wieku
Część I. Cesarz starej Europy
Ostatni kryzys starego cesarza
Franciszek Józef siedzi przy biurku, jak robił to niemal każdego dnia od kilkudziesięciu lat. Na zewnątrz letnie słońce oświetla pałacowe ogrody, ale w gabinecie panuje atmosfera daleka od wakacyjnego spokoju. Na biurku piętrzą się raporty, depesze i analizy dotyczące wydarzeń, które wstrząsnęły Europą zaledwie kilka dni wcześniej.
Następca tronu, arcyksiążę Franciszek Ferdynand, nie żyje. Został zamordowany w Sarajewie razem z żoną. Dla wielu monarchów byłby to przede wszystkim osobisty dramat. Dla cesarza Austro-Węgier oznaczał jednak coś znacznie większego – cios wymierzony w prestiż monarchii i wyzwanie, którego nie można było zignorować.

